wtorek, 20 października 2015

Wspomnienie lata

Za oknem deszcz.
Za oknem zimno. Szaro na szczęście jeszcze nie jest. Liście przybierają przepiękne odcienie złota, pomarańczu i czerwieni.
Takie zimno jednak skłania do wspomnień, kiedy to człowiek przyjemnie grzał stare kości w słoneczku.
Aaaah chce mi się lata, chce mi się nad nasz Bałtyk

Co ja polecam nad polskie morze?
1. Dobry humor :)
2. Jeszcze więcej dobrego humoru

Jeśli nie jedziecie w swoim rodzinnym ścisłym gronie, polecam wczasowanie ze sprawdzoną paczką znajomych. My takich cudownych i wspaniałych przyjaciół mamy. Z nimi wakacje zawsze są pod znakiem dużej dawki dobrego humoru.
Dorośli mają ubaw w swoim gronie, dzieciaki szaleją ( po czujnym nadzorem oczywiście nas) w swoim gronie. Każdy zadowolony, nikt nie marudzi.
Nic tylko się zachwycać urokami otaczającej nasz przyrody :)

można między innymi odwiedzić latarnię morską w Gąskach 

Przy okazji można sobie ułożyc na nowo fryzurę ( podobno "czesane wiatrem" są bardzo modne) 
Pospacerować promenadą w Sarbinowie ..... ach  chciałoby się ponownie.











Plażować się, pluskać się, bawić się






Gdy piach gryzie cię w gardle trzeba go spłukać ;)
Mielno odwiedzić można, spróbować wmieszać się w dziki tłum i poczuć się na chwilę ponownie dzieckiem






Zachód słońca ( chyba po raz setny w życiu) też trzeba obejrzeć na plaży :) . Wytarzać się w piachu.

ŻYĆ :) i cieszyć się chwilą












Mam nadzieję, że i wasze urlopy, mniejsze, większe, dalekie, lub te całkiem bliskie, były bardzo udane


środa, 14 października 2015

14tego z podziękowaniami

W tym roku w naszej szkole padła decyzja : nie kupujemy na święto nauczycieli kwiatów, pieniążki uzbierane na ten cel wpłacamy na konto szkoły, będzie o kilka grosików więcej  w zbiórce na nowe boisko dla dzieciaków.
Jak dla mnie rewelacyjne rozwiązanie, w końcu kwiaty i tak szybko zwiędną.
Ponieważ jednak dzieci me mają wspaniałe wychowawczynie, chciałam choć trochę docenić ich trud opanowania tej rozwrzeszczanej bandy. Tym sposobem, wczoraj w nocy powstały dwa pudełka










piątek, 4 września 2015

Jest wieczór panieński, jest impreza

Takiego nietypowego zamówienia jeszcze nie miałam.
Roksana wraz z siostrą i koleżankami, urządzała wieczór panieński dla kolejnej siostry.
Postrzelone wszystkie są mega pozytywnie, wiec i pomysł na boxa miały wesoły.

Znacie pudełka dla dzieci z których po otwarciu wyskakuje pajac??
No tu taj tez nam coś wyskoczyło :)










piątek, 28 sierpnia 2015

Abraham Anity i niezbędnik

Anita... cudowna osoba. Zawsze uśmiechnięta, pogodna, radosna. Z pełną wesołością zaprosiła całą naszą rodzinę na swoje jubileuszowe urodziny, więc wypadało pudełko zrobić ( do czegoś w końcu trzeba prezent dać ;) ).



Z wierzchu wyszło tak, natomiast problem miałam z wnętrzem.
No co tez w takie bebechy pudełka wsadzić. Aniołka?? Nie Anicie , raczej ... coś łobuzerskiego. Tort? Już w tym samym dniu zrobiłam dwa pudelka z tortami i widzieć ich na oczy nie chciałam. Pomysł przyszedł z małym upomnieniem od Pana Męża gdy przyjechaliśmy z małych zakupów do domu. Tradycyjnie szukałam, jak opętany szaleństwem kot, kluczy do domu. Pan Mąż: Mysza ty i wszystkie baby... co wy macie z tymi torebkami? tam można nawet betoniarkę znaleźć.

Iiiiii tak się narodził pomysł niezbędnika torebkowego, bo w końcu nie każda pani chce znaleźć w swojej magicznej torebce betoniarkę.
Do niezbędnika zaliczyły się, tabletki od bólu ( głowa może szybko rozboleć, gdy widzimy rachunki w sklepach), plastry ( achhhh te odciski z nowych butów) , gumy do żucia ( trzeba zajeść tę kanapkę, żeby w domu nie podpadło) , pilnik ( czasem złamie się paznokieć, czasem trzeba kogoś np z więzienia ratować) i słodki batonik ( stres czai się wszędzie, za każdym rogiem, nie od dziś wiadomo, że czekolada jest najlepszym lekarstwem).


Do pudełka dołączyła do kompletu kartka, ale została już podarowania przez inne osoby naszej jubilatce
Jeszcze zostały do pokazania dwa pudełka wspomniane wyżej. Obydwa na jubileusze małżeństwa zażyczyła sobie moja mama.







piątek, 17 lipca 2015

Zakotwiczona

Upały ( nareszcie) nastały po raz kolejny. Ja już jakiś czas temu przygotowałam się już przed 1 ich falą.
Przygotowanie musiało być, bo wiecie w mojej szafie mieszkają takie złośliwe robale, które co wieczór biorą do ręki igłę i nić i zmniejszają moje ubrania.
Wybitnie złośliwe gadziny.
Trzeba było owe gady zaskoczyć co nieco, więc jadąc swego czasu z Katowic do domu, zahaczyłam o sklep z tkaninami.
Zwiewny, lekki, miękko układający się. O taki mi chodziło.
Do wyboru był granat lub biel. Bez wahania wzięłam biel. Wzór w małe kotwice od razu przypadł mi do gustu ( choć pierwotnie myślałam, aby material był w kolorze limonki..... nie było takiego na półce sklepowej).
W domu znalazłam jeszcze resztę tasiemki w podobny wzór, wiec było czym na szybko sukienkę związać.

Moja modelka sztywniara jest o 2 rozm mniejsza ode mnie, wiec sukienka wisi jak na trupie, ale co tam :) byle  fason widać ;)


Powstała wczoraj też karteczka ślubna...

... , a także kartka dla znajomej kartki wg kursu znalezionego => tutaj

 

środa, 15 lipca 2015

Po sąsiedzku

Po sąsiedzku imprezują ciągle :)
Fajnie im. Ja z kolei w związku z tym miałam za zadanie  wykonać dwa pudełka








czwartek, 9 lipca 2015

Prądu brak

Szalała burza... nawałnica?
yyy nie wiem co to było, ale "ciekawie" było. Fruwały gałęzie, fruwały drzewa, kotem zamiotło przez podwórko, ale udało się sierściuchowi schować w bezpieczne miejsce.
Szalało , szalało i kable pozrywało. Prądu nie było , więc znowu człowiek sobie uzmysłowił na ile jest od niego uzależniony. Toż blender nie zadziała, pralka kręcić się nie chce, net, mój kochany net był kaput....
Obstawiał już poważnie pomysł wyciągnięcia starego roweru z piwnicy, podłączenia  dynamo i próbydo piekarnika.
Byłoby dwa w jednym , obiad dla familii i jędrny tyłek.
Ostało mi się na ułożeniu 4 liter na podusi, na podłodze i na użyciu nożyczek.
Nic nie podejrzewająca bawełniana dzianina, padła moim łupem

Jeden naszyjnik udało mi się pstryknąć
Jeszcze w niedzielę było natomiast słonecznie i miło :) Nawet Cafe Emilia było otwarte
Kawusia wprost z pontonu była serwowana ;)
Nawet Balbina zastanawiała się czy skusić się na takie delicje
Zrezygnowała jednak widząc ile osób w tej Cafeterii wyśmienitej już gustuje ;)