Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zajączek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zajączek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jeszcze żyję

Jakoś tak się w życiu składa, że niektóre sprawy muszą poczekać grzecznie w kolejce.
No taki blog.
Wiele się w moim życiu działo. Zwłaszcza pod kątem zdrowotnym. Powolutku wracam do siebie. Chyba do zdrówka.
W tzw międzyczasie powiększyła nam się rodzinka i świnka morska , wcześniej patrząca na dzieci w szkolnej sali, zamieszkała u nas ( nie ukrywam , że moja histeria w tym pomogła ;) )
Nie próżnowałam też tak do końca. Różnorodność u mnie miała miejsce
Najpierw może przedstawię wam Lenkę ( nasze prosiątko) , która wdzięcznie zaprezentuje mój najnowszy dywanik kuchenny
Był tez po drodze kokon dla niemowlaka
Kilka razy trafiały się przytulaki w prezencie dla znajomych dzieciaczków . Zdjęcia dostaliśmy z nowych domów)






Miałam również przyjemność stworzyć częściowy wystrój dla pewnej znajomej dziewczynki. Powstała narzuta/kołderka, proporczyki na ścianę, miś, zajączek, koszyczki i kosz na śmiecie



Na dzisiaj chyba wystarczy :).
Pajączki wygoniłam. Muszę zadbać o ten  kącik

środa, 24 lutego 2016

Jajka, wszędzie widzę jajka

Jakby nie liczyć, jakby nie patrzeć, święta wielkanocne są już bardzo blisko.
Roboty Mysza ma w huk, a czasu w malutkie bum.
W tym wszystkim natchnęło mnie. Ja, przedstawiciel "gryzoni", miałam natchnienie do pracy.
Wooooow .
W głowie umyśliło mi się cięcie cieniutkich gałązek brzozy i próba ich zwinięcia.
Wyjrzało słoneczko zza chmur, a Mysza plackiem leży. Gorączka mnie zmogła.
Wyleczyłam się i nastały dni paskudne. Zimne, mokre, szare, bardziej niż bure.
Czy ja się poddam takiej paskudnej aurze? No oczywiście, że nie. Uzbrojona w tępy sekator i klapki na nogach , poszłam do cioci rabować gałązki.
Że skarpetki były do wykręcania to było do przewidzenia, ale kurtka również poddała się tym ilościom deszczu ze śniegiem i też przemokła.
Łoj zimno było, ale gałęzie miałam.
Bajzel w domu też.
Pół dnia próbowałam coś uzwijać. Łatwo to tylko w głowie wyglądało.
Później dorwałam pistolet do kleju. Swoim sposobem oczywiście spowodowałam spięcie , spaliłam przedłużacz, a pistolet szlag trafił totalny.
Nooooo zdolna jestem...
Moja fantastyczna sąsiadka poratowała mnie dzisiaj swoim pistoletem i ostatni jajeczny w pełni wianek, mogłam zrobić i bajzel posprzątać ( po drodze tez zaliczyć jeden dodatkowy otwór w palcu... pamiętajcie klej na gorąco jest naprawdę ... gorący ;) )

No dobrze poniżej moje wypociny










Teraz czas, na nazbieranie pieniążków na nowy pistolet ;)

wtorek, 16 lutego 2016

Wypchaj się

Króliki z Burdy siedzą na półce, teraz przeszukiwałam po trochu niezmierzone przestrzenie internetu.
Kilka wykrojów sobie wydrukowałam
Chyba każdy widział już te twory, na przeróżnych stronach i u przeróżnych twórców.
Zabawa z nimi jest bardzo wciągająca. Siedzę, szyję i wypycham i brzuchy :)
Postanowiłam sobie powiększyć wykroje i pierwsze dumne kocisko ma 53 cm długości


Ślimaczki zrobiłam w dwóch rozmiarach , tak samo jak zajączki







Później powstała, jakże modna ostatnimi czasy, sówka, za nią konik i kotek



Chwilowo to wszystko, ale ta zabawa podoba mi się coraz bardziej :)